Założyłem sobie profil zaufany na platformie ePUAP i czekam. Czekam kiedy pojawi się pierwsza sprawa urzędowa, którą będę mógł za jego pomocą załatwić. Prawdopodobnie trochę to potrwa, bo ostatnio kontaktowałem się z urzędem 4 lata temu rejestrując samochód. Wymiany auta nie planuję, a oprócz tego nic mi do głowy nie przychodzi. Cóż ja mały żuczek mogę chcieć od jakiegokolwiek urzędu. Wystarczy mi raz w roku urząd skarbowy, który do przesyłania PIT-ów nie korzysta jednak z ePUAP-u. Nie można wykluczyć, że to ja jestem nietypowym przypadkiem, a przeciętny obywatel, tak jak wyobrażają sobie spece od elektronicznej administracji, kontaktuje się z urzędami kilka razy w miesiącu. Wiadomo wtedy bez ePUAP-u ani rusz. Podejrzewam jednak, że aż tak, od statystycznej średniej nie odbiegam, zaś sam ePUAP nikomu do niczego potrzebny nie jest. Większość z nas omija wszelkie urzędy szerokim łukiem. Czasami trafi się coś w gminie lub w starostwie – powiedzmy tak raz na parę lat, ale już w urzędzie wojewódzkim albo marszałkowskim nie załatwia się nic. Mało tego, istnieje pokaźna liczba urzędów, których istnienia zwykły człowiek nawet nie przeczuwa i nie dowie się o nich do końca swojego życia. Tezę tą potwierdza liczba istniejących profili zaufanych, którą MSWiA chwali się na stronie internetowej. Około 18333 profili – po 4 miesiącach eksploatacji. Czyli szaleństwa nie ma. Spora ich liczba to sami urzędnicy (np. potwierdzający profile też muszą je mieć). Reszta to zapewnie różnego rodzaju pasjonaci i osoby z branży sprawdzający jak to działa. Nie znam kosztu wdrożenia ePUAP-u, ale podejrzewam, że liczyć go należy w milionach. Czy naprawdę administracja nie ma teraz pilniejszych wydatków w zakresie IT?
E-administracja jest OK. Ale to gadżet, o którym możemy mówić jak działać będzie sprawnie administracja bez literki „e” na początku. Do tego zaś, potrzebne są systemy informatyczne – takie zwykłe, które organizują pracę wewnątrz samych urzędów. To fundament, czy w MSWiA ktoś o tym jeszcze pamięta?