ERP i okolice
Ireneusz Kłobus – blog Computerworld o informatyce w zakładzie przemysłowym

mar/10

2

Kto pyta nie błądzi

Informatyków irytuje sytuacja, gdy użytkownik uzbrojony w wyszukane narzędzie analityczne zamiast sprawdzić samemu woli pytać innych. Trudno zrozumieć, że można domagać się raportu sprzedaży od kierownika działu handlowego, albo informacji o stanach magazynowych od magazyniera, w sytuacji, gdy wszystko dostępne jest w systemie BI. Przecież wystarczy parę kliknięć. Cóż, jeżeli ktoś tego nie potrafi to sam sobie wystawia świadectwo. Dla informatyka to ostateczny dowód nieuctwa, a w najlepszym razie lenistwa. Pomimo powszechności, to ocena mocno niesprawiedliwa, gdyż w poszukiwaniu informacji u źródła ich powstania jest jednak jakaś atawistyczna mądrość. Jak z gorącymi kartoflami. Jeżeli już musimy wyciągać je z ogniska, to o wiele lepiej robić to czyimiś rękoma.
Dobrą ilustracją tej tezy jest takie oto zdarzenie. Jest godzina 16:15. Sprzedawca, któremu dniówka skończyła się 15 minut temu i w tej właśnie chwili powinien odbierać dziecko z przedszkola, robi drobny błąd na fakturze. W pośpiechu wpisując cenę jednostkową, opuszcza przecinek oddzielający złotówki od groszy. Zamiast 1,91zł, na fakturze pojawia się cena 191zł, co daje wielomilionową wartość. Trudno nie zauważyć takiego błędu. Następnego dnia rano dostrzega go także nasz sprzedawca i wystawia odpowiednie dokumenty korygujące. Wydawać by się mogło, że wszystko jest OK. Nikt nie robi analiz sprzedaży w nocy. Błąd został poprawiony, czyli sumaryczna wartość sprzedaży jest dobra. Niestety nie w systemie BI, który wykorzystuje dyrektor finansowy. Nieświadomy tego, że hurtownia (budowana nocą) utrwaliła błąd na całe 24 godziny, widzi on super optymistyczny wynik. Ponieważ nie korzysta on z tego narzędzia na bieżąco, a suma sprzedaży mieści się w granicach prawdopodobieństwa wprawia go to w doskonały humor. Jaki jest finał tej historii dla IT i dla działu sprzedaży – nietrudno się domyślić.
Świeżutkie dane to siła, pod warunkiem, że są prawdziwe. Często nie warto ryzykować, gdyż wystarczające są informacje historyczne. Jedno lub dwudniowe opóźnienie nie zmienia zasadniczo ich wartości i nie ma znaczenia przy podejmowania wielu istotnych decyzji. Jest za to czas aby poprawić błędy (większość z nich wykrywana jest w ciągu pierwszych 24 godzin). A co jeżeli już musimy korzystać z gorących informacji? Może rzeczywiście lepiej zapytać kogoś kto potrafi się do nich krytycznie odnieść. W opisanym zdarzeniu w prawdziwość serwowanego wyniku nie uwierzyłby np. szef sprzedaży. Nie tylko dlatego, że na bieżąco śledzi jej przebieg, ale także dlatego, że wie o wielu rzeczach, których nie znajdzie się w systemie komputerowym. To ważny punkt odniesienia, swego rodzaju wentyl bezpieczeństwa pozwalający uniknąć wielu wpadek.

RSS Feed

Brak komentarzy.

Skomentuj!

<<

>>

Wyszukiwanie

Tagi