Najlepiej produkować według planu zbudowanego w oparciu o zamówienia od klientów. Najlepiej zamawiać surowce zgodnie z harmonogramem tworzonym przez taki plan. Mechanizm, który realizuje taki scenariusz w systemach klasy ERP nosi nazwę pętli MRP. Dla wielu MRP to podstawowy paradygmat teorii systemów zarządzania. Dlaczego więc tak rzadko można zobaczyć je w działaniu? Dlaczego większość firm chwalących się wdrożeniem zintegrowanych systemów nie potrafi pochwalić się działającym MRP?
Wytłumaczenie wydaje się proste. Systemy komputerowe przynoszą efekty ekonomiczne dlatego, że rozwiązują różnorakie problemy. Te zaś podzielić można na dwie kategorie. Kategoria pierwsza to problemy wewnętrzne. Ich rozwiązanie zwiększa wydajność i redukuje koszty w każdej firmie. Przykładowo, system usprawniający organizację pracy magazynu, uszczelniający ewidencję produkcji, czy też poprawiający metodę liczenia kosztów przyniesie wszędzie podobne efekty ponieważ usuwa bariery istniejące w środku firmy.
Inaczej jest z rozwiązywaniem problemów zewnętrznych, które pojawiają się na styku z kontrahentami. Tutaj sukces jednej ze stron jest często klęską drugiej. Oszczędności czynione przez jedną dla drugiej oznaczają stratę. To bezwzględna wojna o pieniądze, w której bronią są systemy komputerowe. Planowanie zasobów w oparciu o złożone w firmie zamówienia, jest właśnie takim rozwiązaniem. Można je wdrożyć, ale spełniony musi być jeden warunek – robić to musi firma, która dominuje w łańcuchu dostaw. To narzędzie dla wielkich korporacji służące głównie do kolonizacji mniejszych kontrahentów. Wiadomo -duży może więcej. Dostarczanie surowców w rytm tworzonego przez niego planu jest całkiem realne, nawet w systemie Just In Time. Część problemów związanych z zapewnieniem ciągłości produkcji przerzucona zostaje na barki dostawcy, który nie ma innego wyjścia jak zwiększyć swoje zapasy. Czy możliwe jest, aby związane z tym koszty i wyższe ryzyko, mógł on zrekompensować sobie z kolei poprzez wdrożenie u siebie takiego samego systemu? Teoretycznie tak. Wiadomo jednak, że oparty o MRP łańcuch dostaw musi się gdzieś zerwać. Gdyby tak nie było, oznaczałoby to, że odkrywka w kopalni rudy żelaza uruchamiana byłaby dopiero wtedy gdy klient złoży zamówienie na auto. To oczywisty absurd. Bez magazynów, pełniących w gospodarce rolę zbiorników retencyjnych, złożone procesy produkcyjne są niemożliwe. Można tylko walczyć o to, aby nie utrzymywać ich u siebie. Dużym pomaga w tym MRP. Ponieważ jednak jest ich niewielu, dlatego tak rzadko można zobaczyć, że to działa. Co do małych i średnich – oni niestety MRP nie wdrożą nigdy.